Polska gospodarka - fakty - infrastruktura - górnictwo - hutnictwo - logistyka

O magazynie
artykul

Zaraza puka do drzwi

Przed październikowymi wyborami parlamentarnymi opiniotwórcze dzienniki zachodnie i międzynarodowe instytucje finansowe nie ukrywały, że sympatyzują z Platformą Obywatelską i obawiają się zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego tuż po głosowaniu agencje prasowe, jak AP, Reuters czy AFP, z satysfakcją odnotowały, że centroprawicowa, pro-europejska i pro-biznesowa partia została wybrana na drugą kadencję
Zygmunt Słomkowski

- Rynki przyjmą ten wynik z ulgą, bowiem zwycięstwo Tuska to znak stabilności - donosił Reuters. Włoskie gazety uznały, że wynik wyborów to zarazem "uspokojenie dla rynków i Unii Europejskiej". "La Repubblica" pisała: "Fala nowej eurosceptycznej i populistycznej prawicy, która rozlewa się od Węgier po Skandynawię, ponosi klęskę w Warszawie".

Zadanie dla zwycięzcy

Jednakże w komentarzach prasowych i opiniach instytucji finansowych równocześnie pojawiły się ostrzeżenia pod adresem zwycięzców i warunki, jakie muszą spełnić, by utrzymać w Polsce gospodarczą i finansową stabilność. W komunikacie BNP Paribas stwierdzono: "Rynek zacznie się wkrótce zastanawiać nad działaniami rządu w gospodarce. Finanse publiczne wymagają niezwłocznych działań, bo założenia budżetu na 2012 rok nie są realistyczne". Komunikat banku Paribas dodał: - Mimo wyborczego zwycięstwa przyjaznej rynkowi PO, złoty niekoniecznie będzie gwiazdorem regionu Europy Centralnej, ponieważ kwestia redukcji stóp procentowych stanie się aktualna z końcem tego roku. Powodem będzie głęboka fiskalna konsolidacja, co może wywołać większe spowolnienie rozwoju gospodarki.
"Wall Street Journal" pisał zaś, że "w miarę narastania problemów eurogrupy wzrost w Polsce ulega spowolnieniu, a bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży, pozostaje wciąż wysokie". Z kolei "Businessweek" zrelacjonował opinie ekspertów ekonomicznych, według których rząd premiera Donalda Tuska musi się skupić na zmniejszeniu deficytu budżetowego, aby odwrócić spadkowy trend złotówki. - Jeśli rząd nie podejmie bardziej radykalnych kroków, spowolnienie wzrostu i kryzys zadłużeniowy w strefie euro mogą zniweczyć plan zmniejszenia zadłużenia i deficytu budżetowego - pisał "Businessweek", cytując opinię agencji ratingowej Fitch Ratings. "Financial Times" wyraził natomiast opinię, że po wyborczym zwycięstwie rząd Donalda Tuska znajdzie się pod większą presją ze strony zagranicznych inwestorów i agencji ratingowych oczekujących dalszej redukcji deficytu finansów publicznych i politycznie trudnych reform.

Niepokojący spadek

Dotąd zagraniczni obserwatorzy niepokoili się głównie stanem polskich finansów publicznych. Teraz podkreślają, że Polskę czeka również spowolnienie rozwoju gospodarczego. Po długim okresie prognozowania względnie wysokiego wzrostu naszego PKB, od września nasiliły się korekty tego wskaźnika, ale w dół. Według ankiety agencji Reuters, w przyszłym roku spadnie on do 3,1 z przewidywanych 4 proc. w 2011 roku. W raporcie z 20 września szacunki Międzynarodowego Funduszu Walutowego były zbliżone - 3,8 proc. w tym roku i 3 proc. w 2012 roku. Identyczne są oceny ekonomistów JP Morgan. Większy spadek w przyszłym roku, nawet do 1,9 proc., przewiduje raport banku Citi. Pesymizm widać też w ocenach Bank of America Merill Lynch, który szacuje wzrost naszego PKB w tym roku na 3,7 proc. a w 2012 roku na 2,9 proc. Niemal identycznie oceniają ekonomiści z BNP Paribas i z banku HSBC. Z tym, że ci ostatni podkreślają, że wzrost PKB w przyszłym roku będzie wciąż solidny w porównaniu z regionem.
Interesujące, że kondycją polskiej gospodarki zajęła się na schyłku lata chińska Agencja Ratingowa Dagong. Oszacowała wprawdzie wzrost PKB w 2011 roku na 4,2 proc., ale chyba jako pierwsza obniżyła ten wskaźnik na rok 2012 - do 3 proc. ?Nadal nie brak jednak optymistów. Analitycy z Goldman Sachs Group Inc. uważali we wrześniu, że przewidywany przez nich wzrost PKB w 2012 roku wprawdzie nie osiągnie 4,2 proc., ale spadnie "tylko" do 3,8 proc.

Nie tylko strefa euro

Komisja Europejska jeszcze w połowie września utrzymała swój pierwotny wskaźnik wzrostu naszego PKB w tym roku na wysokości 4 proc., ale uznała jego obniżkę w 2012 roku jako nieuniknioną. Zdaniem KE powodem są kłopoty finansowe w krajach strefy euro oraz wzrost PKB na tym obszarze na wysokości tylko 1,6 proc. w 2011 roku oraz 1,7 proc. w 2012 roku, co będzie miało negatywny wpływ na produkcję w Polsce.
Również eksperci MFW uważają, że eskalacja kryzysu zadłużeniowego w strefie euro podkopie rozwój europejskich rynków wschodzących, co może dotknąć największą unijną gospodarkę na wschodzie, tj. Polskę. Dodają, że Polska znajduje się w grupie państw obejmującej również Niemcy, Szwajcarię i Szwecję, gdzie gospodarka znajduje się na poziomie przedkryzysowym. Ten negatywny dla Polski czynnik zewnętrzny powtarza się we wszystkich analizach ekspertów międzynarodowych instytucji finansowych. Ale podkreślają oni, że drugą kluczową przyczynę groźby spadku tempa rozwoju tworzą wewnętrzne problemy Polski.
Dla banku Citi jest to m.in. słabsza kondycja na rynku pracy, przewidywane zacieśnienie fiskalne i pogorszenie nastrojów wśród przedsiębiorców, a przede wszystkim polskie zadłużenie. Autorzy raportu chińskiej agencji Dagong oceniają, że "w dłuższej perspektywie problemy takie jak nierównowaga pomiędzy konsumpcją a inwestycjami, zagraniczna kontrola nad głównymi przedsiębiorstwami i starzejące się społeczeństwo nie sprzyjają podtrzymaniu rozwoju ekonomicznego kraju". Analitycy Goldman Sachs Group Inc. oceniali zaś we wrześniu, że "rządowy plan konsolidacji fiskalnej skupia się głównie na redukcji inwestycji publicznych, a spowolnienie zewnętrzne wpłynie (negatywnie) na inwestycje prywatne. Dlatego obecnie widzimy większe zagrożenie dla wzrostu wynikające z wolniejszego zastępowania wydatków i inwestycji rządowych przez inwestycje prywatne".
Największa na świecie sieć ekonomicznych kanałów informacyjnych TV, amerykańska CNBC, przywołała opinię jednego z szefów UniCredit Fyuli Thot, według którego tempo polskiego wzrostu po poprzednim kryzysie Polska zawdzięcza w poważnym stopniu fiskalnym zachętom w formie cięć podatkowych oraz środkom finansowym wpompowanym przez rząd w 2009 roku. A te stymulatory nie mogą być powtórzone, ponieważ wzrósł dług publiczny. Z tego powodu - dodał główny ekonomista banku ING, Simon Quijano-Evans, agencje ratingowe jasno stwierdzają, że jeśli po wyborach nie powstanie wiarygodny plan fiskalnej konsolidacji, ratingowe oceny Polski zostaną obniżone. Zresztą o możliwości spadku przychylności inwestorów wobec Polski już w końcu września pisała agencja Bloomberg. Zdaniem agencji powodem jest to, że pogłębiający się kryzys zadłużeniowy w strefie euro podkopał przekonanie, iż rząd Donalda Tuska jest w stanie wypełnić dziurę budżetową. Amerykańska agencja wiązała tę opinię z największym w regionie spadkiem kursu złotego wobec dolara i euro oraz najwyższym w ciągu 29 miesięcy w porównaniu z Niemcami ryzykiem kredytowym. Według szefowej strategii rynków wschodzących w Societe Generale SA w Londynie Benoit Anne, minął czas, gdy złoty jeszcze niedawno był ulubieńcem w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Według eksperta agencji Bloomberg, Polska jest "karana", ponieważ spowalniający rozwój ekonomiczny i wybory 9 października dodadzą bodźca spekulacjom, że Tusk nie będzie w stanie ściąć deficyt budżetowy w planowanej skali.
Komentując te wahnięcia w ocenach Polski, analityk Nordea Bank AB w Kopenhadze Anders Svendsen, pisał w swoim wrześniowym raporcie, że rynki wolą silną Platformę Obywatelską w rządzie i dlatego ich przejściowa negatywna reakcja stanowi zaskoczenie. Analityk agencji Bloomberg wyjaśnia tę sytuację następująco: Polska odczuwa impet kryzysu w strefie euro częściowo w następstwie ryzyka strat, jakie poniosą banki zagraniczne, które posiadają obligacje Grecji i innych ogromnie zadłużonych krajów. Ocenia się, że banki z takim uciążliwym "bagażem" kontrolują 66 proc. polskich akcji bankowych, w tym drugi i trzeci co do wielkości bank w Polsce.
Brak przekonania, że politycy UE będą w stanie zapobiec dalszemu finansowemu załamaniu się Grecji sprawiły, iż drastycznie wzrosło kredytowe ryzyko europejskich banków i rządów. Głos zabrał też głos przedstawiciel agencji ratingowowej Moody's Investors Service. Kilka dni po wyborach oceniał, że dotychczasowy polski wskaźnik może być zagrożony, jeśli rząd nie przedstawi szybko finansowego planu konsolidacyjnego zmierzającego do faktycznej redukcji deficytu budżetowego. Nierealne jest bowiem założenie, że w przyszłym roku zostanie on zmniejszony do 2,9 proc. - ocenia Moody's.

Słowa otuchy

Nie wszyscy jednak widzą przyszłość w ciemnych barwach. Na początku października "Financial Times" pisał: - Nie jest jednak oczywiste, że w razie większej zapaści w strefie euro, dotknie ona boleśnie Polski. Dziennik stwierdził, że nikt nie przewiduje recesji w Europie Środkowej i w krajach bałtyckich. Zdaniem dziennika, ta część naszego kontynentu jest mniej podatna na zewnętrzne problemy i lepiej wyposażona w środki pozwalające uporać się z trudnościami, niż partnerzy ze strefy euro. A Polska, stanowiąca największy w regionie rynek wewnętrzny, ponownie wykazuje szczególną elastyczność.
Powołując się na opinię przedstawiciela międzynarodowej firmy prawno-doradczej Linklaters, gazeta pisała kilka dni przed wyborami, że biznes martwił się możliwością przejęcia władzy przez Jarosława Kaczyńskiego. Jednakże zdaniem analityków wrześniowa wyprzedaż akcji, gdy inwestorzy uciekali (na warszawskiej giełdzie) od ryzykownych aktywów, nie miała realnych powodów i inwestorzy bardziej skłaniają się ku wycenom odpowiadającym rzeczywistej wartości akcji.
Jakby ilustracją zaufania do Polski jest ranking międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield (C&W). Ukazał on, że o 91 proc. wzrosły w ciągu roku inwestycje w nieruchomości komercyjne w Polsce. Warszawa zajęła 39. miejsce na świecie pod względem wolumenu transakcji inwestycyjnych. Jednak uwzględniając dynamikę wartości transakcji, jest na 12. pozycji w rankingu globalnym i na drugiej w Europie - wyliczyli analitycy C&W.
David Hutchings, dyrektor europejskiego działu badań C&W, podkreśla, że Warszawa coraz częściej wymieniana jest jako najbardziej atrakcyjny kierunek inwestycyjny w Europie, szczególnie w sektorze nieruchomości handlowych.?Niestety, takich sygnałów w ostatnich miesiącach roku nie było wiele. Dominowały zapowiedzi trudnych czasów.



Zobacz również:
Magazyn Fakty Nr 6 (54) listopad / grudzień 2011
NOTOWANIA

WYSZUKIWARKA

Wpisz szukaną frazę:



NOTOWANIA

Money.pl - wiadomości, notowania, giełda, kursy walut
NBP 2012-05-17
USD 3,4194 -0,46%
EUR 4,3490 -0,44%
CHF 3,6210 -0,44%
GBP 5,4342 -0,86%
 

polska gospodarka | magazyn gospodarczy | jakość usług | fakty Polska | ekologia środowiska | kontrola jakości | przemysł spożywczy | logistyka międzynarodowa
transport kolejowy | górnictwo naftowe | hutnictwo metali | górnictwo odkrywkowe | infrastruktura drogowa | kolejnictwo | logistyka krajowa | rynek zbrojeniowy