 Nad przepaścią stoi kilka krajów strefy euro, a Stany Zjednoczone musiały zadłużyć się ponad miarę, przekraczając próg 15 bln dolarów. Straciły też najwyższy rating wiarygodności. To są bardzo niepokojące sygnały. Nic więc dziwnego, że inwestorzy finansowi reagują nerwowo i szukają bezpiecznych przystani. Taką rolę spełniają złoto i frank szwajcarski, które systematycznie drożeją. Nie może to jednak trwać wiecznie. Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy i te podpory stabilizacji się zawalą.
Najgorszy scenariusz
Rośnie ryzyko, że zawirowania na rynkach popchną globalną gospodarkę w nową recesję i wpłyną na spadek zysków firm - ocenia Garry Evans, ekonomista HSBC w Hongkongu. Uważa on, że należy brać pod uwagę najgorszy scenariusz dla przedsiębiorstw w przypadku, gdyby globalna gospodarka ponownie zaczęła się kurczyć. - W takiej sytuacji obecne prognozy zysków firm są o 30-40 proc. za wysokie - ocenił.
Prezydent USA Barack Obama kombinuje, co zrobić z długiem - poinformował portal tvn24. Stara się on znaleźć receptę na zadłużenie jego kraju i kryzys w Europie. Te tematy poruszył w czasie spotkania z szefem amerykańskiego Banku Centralnego w Białym Domu.
W spotkaniu udział wzięli również sekretarz skarbu (finansów) Timothy Geithner, szef kancelarii prezydenta Bill Daley oraz szef zespołu doradców ekonomicznych w Białym Domu Gene Sperling. Seria spotkań, poświęconych tematom gospodarczym, to rezultat obniżenia - po raz pierwszy w historii - wiarygodności kredytowej rządu USA przez Standard & Poor's z maksymalnej oceny AAA do AA+. Po tej decyzji sesje na nowojorskich giełdach zakończyły się dużymi spadkami trzech głównych indeksów; Dow Jones Industrial, S&P 500 oraz Nasdaq Comp.
Zmiana ról
Które kraje mogą w obecnej sytuacji stać się siłą napędową globalnej gospodarki? Odpowiedź na to ma wiceprezydent Indonezji, która w tym roku przewodzi Stowarzyszeniu Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) Susilo Bambang Yudhoyono. Jego zdaniem, państwa te powinny odpowiedzieć na wyzwania globalnego kryzysu finansowego i w miejsce USA oraz Europy stać się siłą napędową wzrostu gospodarczego świata. Przemawiając do ministrów gospodarki państw członkowskich, oświadczył, iż jest jasne, że od czasu kryzysu finansowego w roku 2008 Stany Zjednoczone i Europa nie są już w stanie być głównymi motorami rozwoju gospodarki światowej.
Państwa ASEAN są obecnie w lepszej sytuacji, lecz obniżenie ratingu USA, kryzysy zadłużeniowe i ewentualność powtórnej recesji oznaczają nowe problemy dla regionu, który wysyła około jednej piątej swego eksportu do USA i Europy. - W Europie widzimy trudności z pakietami zadłużenia Grecji, Irlandii i Portugalii - powiedział wiceprezydent Indonezji. - Kryzys zadłużenia obejmuje też Włochy i Hiszpanię - dodał. Obecnie ASEAN grupuje państwa, których ludność liczy ogółem 600 mln, a łączny PKB wynosi, jak pisze Reuters, około 2 bilionów dolarów.
Azjatyckie mocarstwo, jakim są Chiny, też na razie nie odczuwa dotkliwie skutków światowego kryzysu i eksportuje na potęgę. Nie straszne mu zawirowania na globalnych rynkach i fatalne nastroje inwestorów w USA i Europie . Nadwyżka handlowa Chin wzrosła aż do 31,48 mld dol. i znacznie przekroczyła prognozy ekonomistów, którzy spodziewali się wyniku rzędu 26 mld dol.
Jednak, według niektórych analityków, chiński eksport może w najbliższych miesiącach ucierpieć z powodu spadku nastrojów konsumenckich w Stanach Zjednoczonych i Europie. Najwięksi partnerzy handlowi Chin zarzucają też Pekinowi, że utrzymuje kurs juana na sztucznie wysokim poziomie, by stymulować swój eksport.
Czas na reformy
Były wicepremier i minister finansów oraz prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz powiedział "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że kryzys może być dobrą lekcją dla Polski. Jest to czas na reformy. Jego zdaniem, agencje popełniają błędy, ale nie więcej niż Komisja Europejska, która rzuca na nie gromy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy też się mylił. Na świecie jest trudno o nieomylnych. Rządy atakują agencje ratingowe, podlizując się społeczeństwu. Próbują znaleźć kozła ofiarnego obecnych kłopotów.
Rozmówca "DGP" podkreślił, że na razie wciąż obserwujemy w krajach rozwiniętych wzrost gospodarczy. Problem polega na tym, że po wcześniejszych recesjach był on szybszy i spadało bezrobocie. Teraz gospodarka, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, rozwija się dużo wolniej, a bezrobocie utrzymuje się na wysokim poziomie. I tak może być przez najbliższe lata.
Zgromadzono w Polsce sporo środków, nie jesteśmy więc w najbliższych trudnych miesiącach uzależnieni od dalszego zaciągania długów. Ale to nie rozwiązuje problemów w kolejnych latach. Najistotniejszy dla zdrowia finansów publicznych jest poziom wydatków, a my mamy co ograniczać.
Podobnie sądzi publicysta "Gazety Wyborczej" Witold Gadomski. W komentarzu po głębokich zawirowaniach na rynkach finansowych napisał: - Scenariusz pesymistyczny i, niestety bardzo realny, to wzajemne oskarżenia i szukanie winnych kryzysu w obozie przeciwnika. Rządy, zamiast naprawiać finanse i gospodarkę, będą się starać wmówić rynkom finansowym, że sytuacja wcale nie jest taka zła. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, czeka nas stracona dekada - długi okres stagnacji, bezrobocia i beznadziei.
|