Za kierownicą Isuzu od razu czuć jego podstawową przewagę nad konkurencją. Mimo napędu obu osi i podniesionego zawieszenia w kabinie siedzi się bardzo wysoko, jak w półciężarówce. Widoczność jest dobra, i wnętrze nie jest najgorsze jak na pickupa.
Auto napędzane jest wysokoprężnym 3.0-litrowym silnikiem common-rail o mocy 163 KM z czterobiegową automatyczną skrzynią.
Automat w tym aucie, nie pozwalał silnikowi na bardziej dynamiczną jazdę, ale mimo wszystko nie ma co narzekać na brak mocy – zwłaszcza w terenie sprawuje się on bardzo dobrze.
Na pierwszy rzut oka Isuzu D-Max sprawia dobre wrażenie. Szkoda, że tak późno pojawił się on na naszym rynku. Wątpliwe, aby sytuacja w tym segmencie uległa zmianie, ale mimo wszystko osoby zainteresowane kupnem komfortowego pickupa powinny rozważyć wybór tego auta.
Patrząc na ceny konkurencyjnych marek to D-Max nie wypada najgorzej. Za najuboższą wersje 3-litorwego Diesla z napędem 4x4 trzeba zapłacić 95 975 zł, natomiast w najbogatszej to koszt już rzędu 113 675 zł. W porównaniu do innych pikapów można powiedzieć, że nie jest tragicznie, bo cena Nissana Navary to minimum 102 900, a Mitsubishi L200 kosztuje 101 990. Watro więc rozważyć propozycję Isuzu, gdyż ten model niewiele odbiega od konkurencji. |